Eugenia Kuzniecowa, Wróżby to rzecz zimowa

Eugenia Kuzniecowa, Wróżby to rzecz zimowa

Eugenia Kuzniecowa zabiera czytelników na ukraińską wieś pogrążoną w wojennej zimie, gdzie przerwy w dostawach prądu zbliżają ludzi do siebie, a dawne wróżby pomagają oswoić lęk przed przyszłością. Wróżby to rzecz zimowa zachwycają atmosferą i bohaterami, ale nie do końca spełnia obietnicę opowieści o ludowej kulturze.

Gdy las otula się bielą, a każda gałązka ugina pod ciężarem śniegu, Eugenia Kuzniecowa rozpoczyna swoją opowieść. Zima na Ukrainie dawno przestała być zwykłą porą roku. Nie kojarzy się już wyłącznie ze śniegiem, mrozem i krótkimi dniami. Staje się symbolem niepewności i oczekiwania. Jedni spoglądają na temperatury, zastanawiając się, czy zamarznięte drogi i pola stworzą korzystne warunki dla działań wojskowych. Inni z niepokojem myślą o tym, czy kraj i jego mieszkańcy zdołają przetrwać kolejne miesiące pełne wyrzeczeń i zagrożeń. Przerwy w dostawie prądu przenoszą nas w czasy, kiedy ludzie przychodzili do siebie bez zapowiedzi. W takich czasach jeden z głównych bohaterów zauważa, że zakochał się bez pamięci i nie dostrzega już niczego ani nikogo wokół. „-Co za szczęście zakochać się w takich czasach. I jednocześnie co za przekleństwo. Ale mimo wszystko szczęście” – mówi sam do siebie. Mimo wszystko może przecież sam zdecydować, jak spędzi wieczór, choć nie brakuje tych, którzy mogliby pokrzyżować jego plany. „Ruscy, rodzina, a nawet pogoda” – zaznacza. Nawet w najtrudniejszych okolicznościach ludzie nadal się zakochują, kłócą, świętują i marzą. Ukochana wydaje mu się niezwykłym darem losu, który niespodziewanie pojawił się w jego życiu. Jego wybranką jest Jana, główna bohaterka powieści i etnolożka z Kijowa, która przyjeżdża na wieś, by badać ludowe wróżby i przesądy. Jedną z nich jest bożonarodzeniowy pająk utkany m.in. ze słomy.

Eugenia Kuzniecowa, Wróżby to rzecz zimowa
Eugenia Kuzniecowa, Wróżby to rzecz zimowa

Bożonarodzeniowy pająk nie jest zwykłą ozdobą. To pradawny tkacz świata. W dawnych opowieściach mówi się, że zanim powstała ziemia, wszystko spowijało morze i ciemność. Wtedy ptaki zanurkowały w bezdenne głębiny i wydobyły kamień. Gdy wyniosły go ku światłu, okazało się, że jest słońcem. Wokół tego pierwszego światła pająk zaczął tkać swą sieć. Nie były to jednak zwykłe nici. Były promieniami słońca, strunami rozpiętymi między niebem a ziemią. Z ich drżenia rodził się rytm świata: szum wiatru, śpiew ptaków, bicie serca. Każda nić prowadziła do kolejnej, splatając wszystko w jedną całość. Tak powstał świat — utkany z połączeń, zależności i wzajemnej obecności.
To chyba jedyny w pełni rozwinięty wątek etnograficzny, jaki znajdziemy w tej książce. Jeśli więc szukacie szeroko zakrojonej podróży po ukraińskiej kulturze ludowej, możecie poczuć niedosyt. I przyznaję, że sama go odczułam.

Eugenia Kuzniecowa
Wróżby to rzecz zimowa
Eugenia Kuzniecowa, Wróżby to rzecz zimowa


Jednym z bardziej dyskusyjnych elementów powieści Wróżby to rzecz zimowa jest sposób, w jaki Eugenia Kuzniecowa wykorzystuje motyw etnografii. Jana jest etnolożką badającą ludowe wróżby, przesądy i praktyki związane z zimowym cyklem obrzędowym. Taki punkt wyjścia rozbudza oczekiwania. Liczyłam na opowieść o bogatej ukraińskiej kulturze ludowej, dawnych rytuałach, wierzeniach i zwyczajach, a także na refleksję nad tym, jak funkcjonują one we współczesnym świecie.


Tymczasem autorka traktuje etnografię przede wszystkim jako pretekst fabularny. Wróżby i obrzędy pojawiają się sporadycznie, zwykle w formie krótkich wzmianek lub anegdot przywoływanych przez mieszkańców wsi. Kuzniecową bardziej interesują ludzie niż folklor. Jej bohaterowie mierzą się z wojną, samotnością, miłością i lękiem o przyszłość, a tradycja staje się jedynie tłem dla tych doświadczeń. Rozumiem ten wybór, ale pozostawił mnie z poczuciem niewykorzystanego potencjału. Książka zapowiada niezwykle interesujący wątek etnograficzny, który ostatecznie pozostaje na marginesie narracji. To właśnie dlatego, mimo że powieść czyta się z przyjemnością, a jej bohaterowie budzą sympatię, trudno było mi pozbyć się wrażenia pewnego rozczarowania.

Eugenia Kuzniecowa
Wróżby to rzecz zimowa
Eugenia Kuzniecowa, Wróżby to rzecz zimowa


Czas zrobić przerwę, bo na stole pojawiła się ceramiczna taca z pierogami leniwie rozłożonymi na niej „rzędem jak gęsi przechodzące przez drogę. Były posypane jagodami, a na skraju rozlała się kałuża śmietany”. Drugim daniem, które jest w stanie pogodzić bohaterów z rzeczywistością, jest kapusta z grzybami. Potrawa ta przywołuje wspomnienie czasów, kiedy wszystko było jasne. Bohaterowie zmagają się z wojną, samotnością i niepewnością jutra. Kuzniecowa sprawia, że wraz z bohaterami sypiemy mak, wierząc – choćby przez chwilę – że da się w ten sposób powstrzymać złe moce. W świecie Kuzniecowej, nawet jeśli wróżby nie działają, pozostaje nadzieja, że pomogą przetrwać kolejną zimę.

  • Angelika Kuźniak, Stryjeńska. Diabli nadali

    W dzieciństwie zachwycałam się pięknymi góralskimi motywami, które oglądałam w książkach, na pocztówkach i znaczkach. Nie miałam wtedy pojęcia, że ich autorką była Zofia Stryjeńska – jedna z najwybitniejszych i najważniejszych polskich artystek. Wrażliwa i niewrażliwa jednocześnie. Zachwycająca w sztuce, znacznie bardziej skomplikowana w życiu. I to ciągle liczenie pieniędzy, co do grosza.

Eugenia Kuzniecowa, Wróżby to rzecz zimowa, wyd. Znak.


Chcesz opowiedzieć własną historię w wywiadzie?

Jeśli ta recenzja była dla Ciebie wartościowa,
możesz wesprzeć moją pracę kawą na
Buy Me a Coffee.

Kawa w filiżance

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *