Ajurweda na jesień
Ajurweda daje nam mnóstwo wskazówek na jesień. Jak dbać o siebie o tej porze roku, co jeść, co suplementować, czy ujmować sobie cukru doradza Karolina Milik, terapeutka ajurwedy.
Marta Chowaniec: Dlaczego ajurweda przykłada tak dużą uwagę do sezonowości, czyli pór roku? W naszej polskiej kulturze nie przywiązujemy do tego aż tak dużego znaczenia.
Karolina Milik: Od niedawna rzeczywiście nie przywiązujemy do tego dużej uwagi – odkąd mamy prąd i nie musimy już tak mocno podporządkowywać się rytmowi dnia i nocy. Ajurweda jest bardzo starą nauką, sięga ponad pięciu tysięcy lat. Uznaje człowieka za część natury, więc zgodnie z tym przekonaniem nasze ciało podlega tym samym prawom, nawet jeśli współczesne udogodnienia odsunęły nas od bezpośredniego kontaktu z przyrodą. Świat jest cykliczny: ziemia odpoczywa, by potem znów się odrodzić. Jest czas zasiewów, czas zbiorów, czas wzrostu i czas odpoczynku. Ajurweda dąży do harmonii między człowiekiem a środowiskiem. Tak jak wszystko w świecie zbudowane jest z pięciu elementów: ognia, wody, powietrza, ziemi i eteru (przestrzeni), tak samo zbudowane jest nasze ciało. Dodatkowo istnieje koncepcja trzech dosz, czyli kombinacji tych energii: Vata, Pitta i Kapha. Jesienią dominuje dosza Vata – połączenie przestrzeni i powietrza.
-
Jenny Colgan Objazdowa księgarnia
„Objazdowa księgarnia” Jenny Colgan to książka bez dedykacji, ponieważ jest dedykowana każdemu z czytelników. Mnie i Tobie. Wszystko w tej książce wdzięczy się do czytelniczki i jednocześnie bardzo wdzięczne do czytania.
Marta Chowaniec: Zatem zajmijmy się energią Vata, bo to moja dosza. Energia Vaty to zmieniająca się mozaika, tak jak jesień. Przepięknie kolorowa, ruchliwa ale też bywa przenikliwie zimna. Czasem nie wiadomo, jakiej pogody się spodziewać. Gdzie znaleźć ciepło?
Katarzyna Milik: Ciepła możemy dodawać sobie od wewnątrz i od zewnątrz. Jesteśmy w kawiarni, a Ty wybrałaś jesienną, ciepłą latte z syropem dyniowym – latem pewnie wzięłabyś kawę na zimno albo owocowe smoothie. Potrzeby naszego ciała zmieniają się razem wraz z sezonami. Dodam jeszcze, że ajurweda ogólnie nie zaleca zimnych napojów, szczególnie prosto z lodówki czy z lodem. Wodę oczywiście pijemy, ale najlepiej w temperaturze pokojowej.
Jesienią szczególnie polecam ajurwedyjskie złote mleko. Można użyć dowolnego mleka – krowiego lub roślinnego. Podstawą jest kurkuma, która nadaje mu kolor, a pieprz wzmacnia jej działanie. Do tego można dodać ulubione rozgrzewające przyprawy: cynamon, goździki, imbir, przyprawy korzenne… Jeśli lubimy słodki smak – odrobinę miodu. Ten napój działa jak ciepłe mleko, które mama podawała przed snem – rozgrzewa i uziemia.
Latem piliśmy wodę z miętą i cytryną. Jesienią dodajmy imbir lub laskę cynamonu. Zieloną herbatę zamieńmy na czarną z miodem lub sokiem malinowym. Zimna sałatka nie da już takiej satysfakcji. Jesienią jedzenie powinno być cieplejsze, bardziej odżywcze, z dodatkiem zdrowych tłuszczów i przypraw rozgrzewających.
Od zewnątrz to ruch i przestrzeń, ale jesienią odczuwamy np. suchość powietrza, co widać m.in. na przesuszonych skórkach wokół paznokci.
Zamiast balsamu czy kremu warto stosować naturalne oleje. Znakomitym zabiegiem zarówno upiększającym, jak i zdrowotnym jest olejowanie ciała. Najlepszy jest olej sezamowy, ale polecam też migdałowy czy arganowy, bo mają mniej intensywne zapachy. Wystarczy wmasować w suchą skórę dosłownie kilka kropel, na przykład wokół paznokci, szybko się wchłania i nie zostawia śladów. Oleju sezamowego można używać wieczorem, najlepiej wmasować w podeszwy stóp dla lepszego snu i uziemienia. Olej kokosowy pięknie pachnie, ale jest wychładzający, w porze jesieni i zimy lepiej go unikać. Olejowania naprawdę nie trzeba się bać, bo wystarczy mała ilość dla osiągnięcia efektów.
Jeśli możemy sobie na to pozwolić, warto wybrać się na ajurwedyjski masaż ciepłymi olejami – abyanga. W jego trakcie masuje się dosłownie całe ciało: skórę głowy, twarzy, brzuch. Nie jest to masaż sportowy, tylko relaksacyjny, uspokajający, uziemiający.

„Kipi kasza, kipi groch, lepsza kasza niż ten groch! Bo po grochu brzuszek boli, a po kaszy się zagoi!” – taki wierszyk powtarza moja czterolatka. Co ciekawe, jesienią automatycznie przestawiam się na kasze. Podobno dają dużo ciepła. Moja córka nie jest chyba Vata; to typowy białkowiec, Kapha. Jej jest zawsze ciepło, czego jej zazdroszczę. Mnie jest zwykle zimno i trzeba mnie przytulać, dlatego szybko chodzę, żeby się rozgrzać. Czy kasza rzeczywiście też rozgrzewa organizm?
Kaszy nie jemy na surowo, a nasz organizm jesienią naturalnie domaga się ciepłych, gotowanych potraw. To taka pierwotna mądrość organizmu. W Indiach częściej jedzona jest soczewica. Kasza gryczana wymaga, żeby ją podać z jakimś cięższym smakowitym sosem, warzywami korzennymi czy z grzybami, od razu robi się cieplej, prawda? (śmiech) To nasze słowiańskie sposoby, mamy to zapisane we krwi, że jak się robi chłodno, to chcemy zup, kasz czy gulaszu. Jabłko z cynamonem na ciepło to jedno z moich ulubionych deserów z dzieciństwa, jednak smakowało najlepiej właśnie jesienią i zimą.
Uwielbiam jesień, dynie, śliwki, grzyby, gruszki, kasztany, wrzosy… Zaraz upiekę ciasto ze śliwkami oraz zupę krem z dyni.
Dynie i śliwki również wpisują się w sezonowość. Tak odzywa się nasza pamięć komórkowa: mam ochotę na śliwki, bo jest na nie sezon. Czasami musimy sobie jednak przypomnieć, że skoro mamy sezon, to jedzmy śliwki. Na szczęście zmysł wzroku nas w tym wspiera, kiedy widzimy na sklepowych wystawach jabłka, gruszki, dynie i inne sezonowe rośliny.
W jaki sposób ajurweda podchodzi do cukru?
Ajurweda nie ma restrykcyjnego podejścia do cukru. Nie mówi zresztą o cukrze, tylko o słodkim smaku. Ten smak osadza nas w sobie, uziemia i jest bardzo korzystny dla Vaty. Ajurweda zachęca do jedzenia owoców, bakalii i miodu. Jednak pamiętajmy, że ten słodki smak to nie cukier znajdujący się batonach i słodyczach kupowanych w supermarkecie. Ostatnio wybrałam się na ajurwedyjskie warsztaty gotowania, gdzie proponowano Gulab jamun – kuleczki w syropie, które były dla mnie wręcz za słodkie. W Indiach cukier jaggery – nierafinowany, w brązowych kostkach – kucharze dorzucają do sosów. Przypominam, że ajurweda ma ponad 5 tysięcy lat i choć wyodrębniła smak słodki, kwaśny, słony, gorzki i ostry, ten słodki nie był takim sztucznym cukrem, jakiego mamy teraz w nadmiarze. Wtedy nie było przesyconego słodkiego świata pełnego chemii, dlatego nasze podejście do cukru dzisiaj powinno być nieco ostrożniejsze, bo występuje on prawie wszędzie.
A co z suplementacją?
Suplementacja jest bardzo współczesnym tematem. Coraz częściej dzieje się tak, że suplementacja zastępuje ludziom zdrowe odżywianie. Jemy byle co i myślimy, że jedzenie zastąpią nam suplementy. Dodatkowo w Polsce suplementacja to rynek bardzo nieuregulowany. Bardzo modna ostatnio jest np. ajurwedyjska ashwaganda. Czasem przychodzą do mnie klienci i mówią: „Brałem ashwagandę i ona nic nie daje”, a okazuje się, że w tabletce znajduje się 0,1 % tego zioła. Suplement warto dobrać dla siebie indywidualnie. To tak nie działa, że wszyscy stosują ashwagandę, więc ja też albo wszyscy biorą witaminy z grupy B, więc też je będę łykać. Dodatkowo warto w suplementy zainwestować: brać mniej, ale dobrej jakości. Nie łykajmy piguł pełnych wypełniaczy. W ajurwedzie suplementami są zioła i przyprawy dodawane do potraw.
A dla Vata wg zasad ajurwedy jakie suplementy są polecane?
Można po prostu dodawać do potraw więcej ziół rozgrzewających, ale nie wysuszających, jak na przykład kurkumę, cynamon, kmin, koper włoski czy pieprz, żeby się rozgrzać. I będzie to naturalna suplementacja. Dodatkowo warto też zadbać o zdrowe tłuszcze, jak masło klarowane czy dobrej jakości olej sezamowy albo omega 3.
Dla mnie było zaskakujące, że można kupić kurkumę w tabletce. Jakie suplementy stosujesz?
Niczego, co występuje w postaci naturalnej i mogę dodać do potraw, nie kupiłabym w tabletkach. Aktualnie lubię dodać do swoich ciepłych napojów grzyby adaptogenne, które są świetne dla naszego organizmu, ale też dla pracy mózgu i wyciszenia umysłu. Osobiście zamiast ashwagandy biorę ajurwedyjskie zioło brahmi. Najważniejsze to pamiętać, że jeśli chcemy brać suplementy, wybierzmy te naprawdę dobrej jakości ze sklepu ajurwedyjskiego. Mogę doradzić kilka naprawdę dobrych ze świetnymi produktami.

Lubisz jesień?
Zależy od mojego grafiku. Jeżeli mam przestrzeń, żeby się sobą zaopiekować i schować do środka, to lubię ten czas. Jednak jeśli mój grafik jest intensywny i wypełniony podróżami, to czuję przytłoczenie pogodą, zimnem i krótszymi dniami. Bo jesień to nie moment na bieganie maratonów, to czas na zajrzenie w głąb siebie i sprawdzenie, co tam słychać. Jeśli chodzi o ruch, to szczególnie dla Vaty fajnie jest wybrać bardziej uziemiającą jego formę. Zawsze polecam jogę, bo mamy tyle jej odmian, że wystarczy znaleźć swój styl. Niektórzy lubią, kiedy siedzą w jednej pozycji, inni – bardziej dynamiczną, a jeszcze inni preferują jogę w szarfach. Nie idźmy za modą. Znajdźmy formę ruchu, która najlepiej na nas działa. Warto też zaleźć swoją praktykę uziemienia i regeneracji, na przykład oddychanie, medytację czy modlitwę. We wszystkim można znaleźć swoją metodę, a nie koniecznie podążać za tym, co jest modne. Dla jednego będzie to praktyka oddechowa, dla innego śpiewanie mantr czy medytacja w tańcu przy ulubionej piosence. Każda z tych praktyk jest dobra; najważniejsze, żeby znaleźć swoją. Dieta, zewnętrzne olejowanie, medytacja i ruch to cztery podstawy dla zdrowia w każdym momencie życia. Warto je dostosować do różnych pór roku.
Czy swoją doszę można odnaleźć w każdym wieku?
Tak, tylko ważne jest to, by testy online traktować jako wskazówkę. Bo prawdziwą doszę najlepiej określi specjalista. Zawsze, jak przychodzi do mnie osoba z doszą określoną testem online, mówię, że i tak zadam jej kilka pytań. Specjalista wie, jakie zadać pytania i jak interpretować odpowiedzi. Sucha tabelka to za mało. Może się okazać, że konkretna osoba jest od kilku lat w nierównowadze i nie ma nic wspólnego z tą doszą, z którą się urodziła.
W ajurwedzie chodzi głównie o równowagę organizmu, dlatego nie przywiązuje ona tak dużej uwagi do nazwania choroby i jej sklasyfikowania, za to interpretuje, co jest w nierównowadze i skąd wzięły się dolegliwości. Szukamy, która dosza jest wytrącona z równowagi, jakie tkanki potrzebują zaopiekowania. Ważne jest odkrycie przyczyny, co sprawiło, że powstała konkretna dolegliwość i jak jej zaradzić. Nie chcemy tylko zamaskowania danych objawów – łyknięcia tabletki i po sprawie. Nie chodzi o nazwanie i zagłuszenie, ale o przywrócenie ciału harmonii.

Karolina Milik jest terapeutką ajurwedy, fitoterapeutką, zielarką, biohackerką, instruktorką jogi i gimnastyki słowiańskiej, pisarką, orientalistką i podróżniczką.
Linki do strony ze wszystkimi informacjami i cennikiem:
www.karolinamilik.com
oraz Social Media i mail do kontaktu
contact@karolinamilik.com
IG: https://www.instagram.com/slavic_veda/
FB: https://www.facebook.com/SlavicVeda/
YouTube: https://www.youtube.com/@slavicveda